wtorek, 14 listopada 2017

sobota, 11 listopada 2017

Timna Park - skalista piękność południowego Izraela

Czas zacząć relację z Izraela. Wróciłem już prawie tydzień temu i powoli przyzwyczajam się do krakowskich warunków pogodowych. Na pierwszy rzut idzie jedno z bardziej niesamowitych miejsc, jakie miałem do tej pory okazję odwiedzić.

Timna Park to jeden z dwóch obowiązkowych punktów zwiedzania okolic Eilatu. Na ogromnym obszarze znajdziecie mnóstwo przepięknych formacji skalnych, antyczne rysunki na ścianach wąwozów, przepiękną oazę z błękitnym jeziorem i kilometry widokowych tras spacerowych. Uważam, że być w Eilacie i nie wybrać się do tego parku, pozbawia sensu cały pobyt w tamtej okolicy :)


Informacje praktyczne

Miejsce: Timna Park, Izrael
Położenie: południowy Izrael, 30km od Eilatu, 300km od Tel Avivu
Cena: 49 Szekli / osoba (ok. 50 PLN)
Czas zwiedzania: 3-5h, w zależności jak bardzo lubicie spacerować
Strona WWW: http://www.parktimna.co.il/en/
Wymagania specjalne: polecam pełne obuwie, lekkie ubranie i dużo wody


Ciekawostki

Park jest miejscem, w którym powstała pierwsza na świecie kopalnia miedzi. Podczas zwiedzania można zobaczyć antyczne "szyby", w których wydobywano ten kruszec. Miedź uznawana jest za materiał z którego tworzono pierwsze narzędzia. Dodatkowo, w niektórych miejscach, natkniemy się na skalne rysunki pochodzące z czasów starożytnego Egiptu, przedstawiające egipskich myśliwych, rydwany, bóstwa i wiele innych.


Jak dotrzeć?

Przede wszystkim najlepiej wybrać się tam rano - im wcześniej, tym chłodniej, mniej ludzi i więcej czasu na zwiedzanie.

Najlepiej i najłatwiej samochodem. Po samym parku poruszamy się również autem, ponieważ jest bardzo rozległy. Timna znajduje się jakieś trzydzieści kilometrów na północ od Eilatu. Niedaleko skrętu z głównej drogi jest też przystanek autobusowy, więc z pewnością można się tam dostać też transportem publicznym, niemniej jednak wiązałoby się to ze sporym kawałkiem do przejścia od głównej ulicy do samego parku, a dodatkowo zdecydowanie utrudniłoby nam przemieszczanie po samym parku, który położony jest na naprawdę sporej powierzchni.
Polecam skorzystać z nawigacji (here maps ma bardzo fajne mapy offline na telefon) - ustawiamy Timna Park, jako cel podróży i trafimy bez problemu.

Po skręcie z głównej drogi, jedziemy jeszcze około kilometra i mijając rondo i szlaban trafiamy do biura parku. Udajemy się do budynku w celu zakupienia biletów (płacimy tylko za osobę, bez dodatkowej opłaty za samochód).


Zwiedzanie Parku

Z biletami wracamy do auta i, mijając kolejny szlaban, wjeżdżamy do parku. Przy zakupie biletów, dostaniecie też bardzo przydatną mapkę całego terenu, która pozwoli Wam zdecydować, co i w jakiej kolejności obejrzeć. Szczerze polecam Wam wybrać się we wszystkie miejsca, które są na niej zaznaczone. Ja podzieliłem zwiedzanie na część północną i południową, zaczynając od tej pierwszej. Taki pomysł bardzo się sprawdził. Ale jakąkolwiek kolejność przyjmiecie, zapewniam, że wrażenia będą niesamowite.


Co zobaczymy?

Przede wszystkim niesamowity krajobraz. Z jednej strony surowy - właściwie pustynny i pozbawiony roślinności. Z drugiej jednak - ciepły, dzięki pomarańczowym, żółtym i czerwonym skałom, które w słońcu niejednokrotnie wyglądają jakby płonęły. Na tle wysokich brązowych gór, pierwszą rolę odgrywają różnokolorowe formacje skalne, zaskakujące kształtem, strukturą i po prostu pięknem. Możemy zobaczyć, między innymi, sfinksa, grzyby skalne, kamiennego krokodyla oraz niesamowite skalne łuki. Jakkolwiek ktoś je nazwał i bez względu na to czy cokolwiek przypominają swoim kształtem, za każdym razem zaskakują, ciekawią i nie raz zwalają z nóg.
Jeśli wybierzecie się trochę dalej od głównych punktów turystycznych, możecie spotkać przedstawicieli licznej tu fauny - mnie udało się trafić na małą rodzinę dzikich kozic w jednym z wąwozów.
Dodatkową atrakcją jest też, znajdująca się w południowej części, oaza. W niej znajdziecie błękitne jezioro, palmy oraz oczywiście restaurację i sklep z pamiątkami :) W tym miejscu czeka też na Was mała zabawa w tworzenie własnej pamiątki z podróży. Można tu dostać (w cenie biletu do parku) małą buteleczkę z logo Timny, którą wg. własnego uznania napełnia się różnokolorowym piaskiem. Można się trochę spełnić artystycznie.




Warto? Warto!

Gorąco Wam polecam wycieczkę do Timny. Bez względu na to czy lubicie spacery, zwiedzanie, czy wolicie posiedzieć i popatrzeć na krajobraz wcinając lody. Na każdym kroku Park urzeka swoim naturalnym pięknem. Gdziekolwiek się nie odwrócicie, zobaczycie coś pięknego, a za każdą skałą odkryjecie kolejny zaułek, jeszcze inny od wszystkich poprzednich.


środa, 18 października 2017

Chodnik w koronach drzew - Zdiar, Słowacja

Kilka dni temu, korzystając w pięknej jesiennej pogody, którą ostatnio mamy, postanowiłem ruszyć tyłek z domu i wybrać się na wycieczkę. Jako, że na ten pomysł wpadłem w sobotę wieczorem, potencjalne miejsce musiało być relatywnie blisko. Padło na, dość mocno rozreklamowaną ostatnio, ścieżkę w koronach drzew, która niedawno została otwarta niedaleko Zakopanego, po słowackiej stronie Tatr. Postaram się Wam streścić moją wizytę w tym miejscu, przekazać kilka praktycznych informacji i powiedzieć, czy (oczywiście moim zdaniem) warto się tam wybrać.



Informacje praktyczne

Miejsce: Bachledova Dolina, Zdiar, Słowacja
Odległość: 15 km od Zakopanego, 130 km od Krakowa
Długość ścieżki: ok 600m
Cena biletu: 8 EUR - wejście na kładkę
Cena wyciągu: (jeśli nie chce nam się podchodzić pod górę około 40minut): 7 EUR
Jeśli korzystacie z GPS - ustawcie cel na ośrodek Bachledka Ski & Sun



Kiedy jechać?

Z samego rana! Ścieżkę otwierają o 9.30. Idealnie być na  miejscu około 9. Ja dotarłem o 9.20 i na parkingu najbliższym ścieżki, który znajduje się pod dolną stacją wyciągu, nie było już miejsca. Kolejny parking znajduje się około 20 minut spaceru dalej i to tam udało mi się zaparkować. Później sytuacja stawała się coraz gorsza. W momencie, kiedy wyjeżdżałem z doliny, w stronę parkingu utworzył się ponad trzykilometrowy korek, a policja kierowała samochodu dalej. Większość ludzi musiała zawrócić i stracili szansę na spacer po chodniku. Jeśli tylko macie taką okazję, wybierzcie się w tygodniu.


Co czeka nas na miejscu?

Kiedy uda się gdzieś zostawić auto i dotrzeć do dolnej stacji wyciągu, przychodzi czas decyzji. Albo wchodzimy na górę, na której znajduje się ścieżka (ok. 2km i 40min spaceru), albo wjeżdżamy wyciągiem krzesełkowym. Jeśli zdecydujecie się na pierwszą opcję, ruszajcie do góry i nie przejmujcie się biletami - można je kupić u góry właściwie bez kolejki. Jeśli jednak zdecydujecie się na wjazd krzesełkiem, czeka Was niemała kolejka po zakup biletów i równie długa do wejścia na wyciąg. Pamiętajcie, że przy dolnej stacji wyciągu są 3 miejsca, w których można kupić bilety. Większość osób ustawia się przy pierwszej budce - to duży błąd. Kilka kroków wyżej znajduje się następna, w której kolejka jest o połowę mniejsza!
Mimo, że sam, z lenistwa ,zdecydowałem się na wjazd wyciągiem, polecam Wam spacer na górę, szczególnie jeśli przyjedziecie wcześnie. Zaoszczędzicie i czas i nerwy a i zdrowiej będzie :)



Ścieżka

Jesteście już u góry? Świetnie! Czas na spacer w koronach drzew.

Sama ścieżka nie jest na pierwszy rzut oka aż tak spektakularna i szeroka, jak pokazują to foldery reklamowe i strona internetowa. Jest stosunkowo wąska i niestety wszędzie jest pełno ludzi - czasem trzeba się naprawdę przepychać, żeby przejść dalej. Chodnik ma około 600 metrów i zakończony jest wieżą widokową. Po drodze możemy zafundować sobie kilka przystanków i dowiedzieć się co nieco o otaczającej faunie i florze oraz sprawdzić, jakie tatrzańskie szczyty stoją na rozpościerającej się przed nami panoramie. Pierwsza część drogi jest faktycznie otoczona czubkami drzew i to główna rzecz, którą widać. Od, mniej więcej, połowy mamy całkiem przyjemny widok na Tatry, a z drugiej strony na piękną i kolorową, o tej porze roku, dolinę. Na samym końcu spaceru, możemy wejść na drewnianą, kilkudziesięciometrową wieżę widokową - chyba największą atrakcję wycieczki. Nie dość, że z samej góry rozpościera się naprawdę piękny widok, to dodatkową atrakcją jest fakt, że środek wieży jest "pusty" i przykryty tylko plątaniną elastycznych lin, po których można chodzić i skakać, widząc pod sobą kilkudziesięciometrową dziurę. :) Niedługo ma też zostać otwarta zjeżdżalnia, która będzie alternatywą dla schodzenia z samej góry, ale w tym dniu w którym się tam wybrałem, nie była jeszcze czynna.



Czy warto?

Warto. Szczególnie jeśli jesteście w okolicy, np. w Zakopanem i nie macie pomysłu na przedpołudnie. I tylko jeśli jesteście w stanie dotrzeć tam rano. Widoki są naprawdę przyjemne, a doświadczenie na pewno ciekawe. Oprócz samych scenerii bardzo fajnie patrzy się na samą konstrukcję ścieżki i jasne drewno, które kontrastuje z ciemnymi koronami drzew. Jeśli jakimś cudem uda się Wam uniknąć tłumów i jeszcze traficie na tak piękną pogodę jak ja, na pewno się nie zawiedziecie.

Jeśli macie jakieś pytania - dajcie znać!

sobota, 24 czerwca 2017

Santorini - ikona Grecji

Santornini, ze swoimi typowo greckimi, biało-niebieskimi budynkami, jest chyba jednym z bardziej rozpoznawalnych miejsc w Grecji. Malutka wysepka, oficjalnie nazwana Thira, znajduje się około 200 km na południe od kontynentalnej Grecji. Nakręcono tu kilkadziesiąt filmów, a gwiazdy z całego świata przyjeżdżają spędzać wakacje. Czy warto? Warto! Santorini to kwintesencja Grecji. Na każdym kroku roztaczają się wspaniałe widoki, knajpy serwują doskonałe potrawy a z okien domków wybrzmiewa tradycyjna grecka muzyka. Jest wspaniale! :)



wtorek, 13 czerwca 2017

Phnom Penh - targ rozmaitości

Wszystkie azjatyckie targi są niesamowicie kolorowe. Kuszą barwami, świeżymi warzywami, owocami. Niejednokrotnie potrafią też zaskakiwać, a czasem nawet obrzydzać. Rozmaitość sprzedawanych ryb, surowego mięsa i czasami obrzydliwych (przynajmniej z wyglądu) potraw przeplata się z  kopcami kolorowych przypraw, sakwami nasion i barwnymi ubraniami sprzedawców. Największe wrażenie ze wszystkich zrobił na mnie uliczny targ w Phnom Penh - stolicy Kambodży. Mimo, że minęło już kilka ładnych lat, odkąd tam byłem, wciąż wspominam jego gwar, zapach i kolory.