środa, 18 października 2017

Chodnik w koronach drzew - Zdiar, Słowacja

Kilka dni temu, korzystając w pięknej jesiennej pogody, którą ostatnio mamy, postanowiłem ruszyć tyłek z domu i wybrać się na wycieczkę. Jako, że na ten pomysł wpadłem w sobotę wieczorem, potencjalne miejsce musiało być relatywnie blisko. Padło na, dość mocno rozreklamowaną ostatnio, ścieżkę w koronach drzew, która niedawno została otwarta niedaleko Zakopanego, po słowackiej stronie Tatr. Postaram się Wam streścić moją wizytę w tym miejscu, przekazać kilka praktycznych informacji i powiedzieć, czy (oczywiście moim zdaniem) warto się tam wybrać.



Informacje praktyczne

Miejsce: Bachledova Dolina, Zdiar, Słowacja
Odległość: 15 km od Zakopanego, 130 km od Krakowa
Długość ścieżki: ok 600m
Cena biletu: 8 EUR - wejście na kładkę
Cena wyciągu: (jeśli nie chce nam się podchodzić pod górę około 40minut): 7 EUR
Jeśli korzystacie z GPS - ustawcie cel na ośrodek Bachledka Ski & Sun



Kiedy jechać?

Z samego rana! Ścieżkę otwierają o 9.30. Idealnie być na  miejscu około 9. Ja dotarłem o 9.20 i na parkingu najbliższym ścieżki, który znajduje się pod dolną stacją wyciągu, nie było już miejsca. Kolejny parking znajduje się około 20 minut spaceru dalej i to tam udało mi się zaparkować. Później sytuacja stawała się coraz gorsza. W momencie, kiedy wyjeżdżałem z doliny, w stronę parkingu utworzył się ponad trzykilometrowy korek, a policja kierowała samochodu dalej. Większość ludzi musiała zawrócić i stracili szansę na spacer po chodniku. Jeśli tylko macie taką okazję, wybierzcie się w tygodniu.


Co czeka nas na miejscu?

Kiedy uda się gdzieś zostawić auto i dotrzeć do dolnej stacji wyciągu, przychodzi czas decyzji. Albo wchodzimy na górę, na której znajduje się ścieżka (ok. 2km i 40min spaceru), albo wjeżdżamy wyciągiem krzesełkowym. Jeśli zdecydujecie się na pierwszą opcję, ruszajcie do góry i nie przejmujcie się biletami - można je kupić u góry właściwie bez kolejki. Jeśli jednak zdecydujecie się na wjazd krzesełkiem, czeka Was niemała kolejka po zakup biletów i równie długa do wejścia na wyciąg. Pamiętajcie, że przy dolnej stacji wyciągu są 3 miejsca, w których można kupić bilety. Większość osób ustawia się przy pierwszej budce - to duży błąd. Kilka kroków wyżej znajduje się następna, w której kolejka jest o połowę mniejsza!
Mimo, że sam, z lenistwa ,zdecydowałem się na wjazd wyciągiem, polecam Wam spacer na górę, szczególnie jeśli przyjedziecie wcześnie. Zaoszczędzicie i czas i nerwy a i zdrowiej będzie :)



Ścieżka

Jesteście już u góry? Świetnie! Czas na spacer w koronach drzew.

Sama ścieżka nie jest na pierwszy rzut oka aż tak spektakularna i szeroka, jak pokazują to foldery reklamowe i strona internetowa. Jest stosunkowo wąska i niestety wszędzie jest pełno ludzi - czasem trzeba się naprawdę przepychać, żeby przejść dalej. Chodnik ma około 600 metrów i zakończony jest wieżą widokową. Po drodze możemy zafundować sobie kilka przystanków i dowiedzieć się co nieco o otaczającej faunie i florze oraz sprawdzić, jakie tatrzańskie szczyty stoją na rozpościerającej się przed nami panoramie. Pierwsza część drogi jest faktycznie otoczona czubkami drzew i to główna rzecz, którą widać. Od, mniej więcej, połowy mamy całkiem przyjemny widok na Tatry, a z drugiej strony na piękną i kolorową, o tej porze roku, dolinę. Na samym końcu spaceru, możemy wejść na drewnianą, kilkudziesięciometrową wieżę widokową - chyba największą atrakcję wycieczki. Nie dość, że z samej góry rozpościera się naprawdę piękny widok, to dodatkową atrakcją jest fakt, że środek wieży jest "pusty" i przykryty tylko plątaniną elastycznych lin, po których można chodzić i skakać, widząc pod sobą kilkudziesięciometrową dziurę. :) Niedługo ma też zostać otwarta zjeżdżalnia, która będzie alternatywą dla schodzenia z samej góry, ale w tym dniu w którym się tam wybrałem, nie była jeszcze czynna.



Czy warto?

Warto. Szczególnie jeśli jesteście w okolicy, np. w Zakopanem i nie macie pomysłu na przedpołudnie. I tylko jeśli jesteście w stanie dotrzeć tam rano. Widoki są naprawdę przyjemne, a doświadczenie na pewno ciekawe. Oprócz samych scenerii bardzo fajnie patrzy się na samą konstrukcję ścieżki i jasne drewno, które kontrastuje z ciemnymi koronami drzew. Jeśli jakimś cudem uda się Wam uniknąć tłumów i jeszcze traficie na tak piękną pogodę jak ja, na pewno się nie zawiedziecie.

Jeśli macie jakieś pytania - dajcie znać!

sobota, 24 czerwca 2017

Santorini - ikona Grecji

Santornini, ze swoimi typowo greckimi, biało-niebieskimi budynkami, jest chyba jednym z bardziej rozpoznawalnych miejsc w Grecji. Malutka wysepka, oficjalnie nazwana Thira, znajduje się około 200 km na południe od kontynentalnej Grecji. Nakręcono tu kilkadziesiąt filmów, a gwiazdy z całego świata przyjeżdżają spędzać wakacje. Czy warto? Warto! Santorini to kwintesencja Grecji. Na każdym kroku roztaczają się wspaniałe widoki, knajpy serwują doskonałe potrawy a z okien domków wybrzmiewa tradycyjna grecka muzyka. Jest wspaniale! :)



wtorek, 13 czerwca 2017

Phnom Penh - targ rozmaitości

Wszystkie azjatyckie targi są niesamowicie kolorowe. Kuszą barwami, świeżymi warzywami, owocami. Niejednokrotnie potrafią też zaskakiwać, a czasem nawet obrzydzać. Rozmaitość sprzedawanych ryb, surowego mięsa i czasami obrzydliwych (przynajmniej z wyglądu) potraw przeplata się z  kopcami kolorowych przypraw, sakwami nasion i barwnymi ubraniami sprzedawców. Największe wrażenie ze wszystkich zrobił na mnie uliczny targ w Phnom Penh - stolicy Kambodży. Mimo, że minęło już kilka ładnych lat, odkąd tam byłem, wciąż wspominam jego gwar, zapach i kolory.









środa, 24 maja 2017

Ateny - Plaka wieczorową porą

Jeśli będziecie kiedys w Atenach, musicie się wybrać do Plaki. Ta dzielnica, u podnóża Akropolu, jest obowiązkowym punktem programu zwiedzania stolicy Grecji. Najlepiej dotrzeć tu wieczorem, gdy promienie zachodzącego słońca klimatycznie oświetlają okoliczne budynki. Plątanina wąskich, stromych uliczek, ślepych zaułków oraz górujący nad nimi Akropol, tworzą niezapomniany klimat.


Małe bistra i restauracyjki zajmują dużą część terenu i właściwie w każdym miejscu można gdzieś przysiąść i zjeść coś z wspaniałej greckiej kuchni. My zdecydowalismy się na moussakę, która była tak wspaniała, że wróciliśmy w to samo miejsce kolejngo dnia. Wtedy gospodarz przywitał nas z wielkim uśmiechem - pamiętał nas -  znalazł nam najlepsze mozliwe miejsce na szczycie stromej uliczki. Mielismy piękny widok na rozświetlone stoliki, lampki i mury, oświetlone ostatnimi promieniami zachodzącego slońca. Na koniec kilkukrotnie nam dziękował, że wróciliśmy i życzył spokojnego powrotu do Polski. Wspaniałe miejsce i wspaniali, serdeczni i otwarci ludzie, a to wszystko w towarzystwie wyborowego jedzenia. Tego miejsca nie można ominąć.



poniedziałek, 22 maja 2017

Jak w szwajcarskim zegarku.

Mówi się często, że coś działa, jak szwajcarski zegarek. Wiecie, co? Spokojnie można by mówić, że jak szwajcarski pociąg / tramwaj / śmieciarka / budka z kebabem / wstaw dowolne/.

Dosłownie wszystko w tym kraju działa. Jest czysto, spokojnie, poukładanie i w absolutnym porządku. Ale czy nie ma w tym wszystkim przesady?

Słyszałem różne historie -  o mandatach za prędkość, bo pasażer zgłosił, że kierowca jechał za szybko, o tym, że w niedzielę, nie można suszyć prania, ani kosić trawy, czy myć samochodu.

Byłem w Szwajcarii kilka razy, ale chyba nigdy na tyle długo, żeby zauważyć coś niedogodnego. Może poza zakazem handlu w niedzielę, do którego w Polsce nie jesteśmy przyzwyczajeni.

Jedno jednak zawsze zwraca moją uwagę. Ludzie, przynajmniej na pierwszy rzut oka, są jacyś tacy bardziej szczęśliwi, uśmiechnięci i serdeczni. Czy to dlatego, że dużo zarabiają? Pewnie tak. Ale na pewno nie tylko dlatego. Czy mam takie wrażenie, bo Polacy są narodem smutasów? Może. Z całą pewnością jednak idąc sobie ulicą i patrząc na ludzi, czuje się, że Szwajcaria jest państwem, w którym ludziom dobrze się żyje. A do tego jest przepiękna!