sobota, 24 czerwca 2017

Santorini - ikona Grecji

Santornini, ze swoimi typowo greckimi, biało-niebieskimi budynkami, jest chyba jednym z bardziej rozpoznawalnych miejsc w Grecji. Malutka wysepka, oficjalnie nazwana Thira, znajduje się około 200 km na południe od kontynentalnej Grecji. Nakręcono tu kilkadziesiąt filmów, a gwiazdy z całego świata przyjeżdżają spędzać wakacje. Czy warto? Warto! Santorini to kwintesencja Grecji. Na każdym kroku roztaczają się wspaniałe widoki, knajpy serwują doskonałe potrawy a z okien domków wybrzmiewa tradycyjna grecka muzyka. Jest wspaniale! :)



wtorek, 13 czerwca 2017

Phnom Penh - targ rozmaitości

Wszystkie azjatyckie targi są niesamowicie kolorowe. Kuszą barwami, świeżymi warzywami, owocami. Niejednokrotnie potrafią też zaskakiwać, a czasem nawet obrzydzać. Rozmaitość sprzedawanych ryb, surowego mięsa i czasami obrzydliwych (przynajmniej z wyglądu) potraw przeplata się z  kopcami kolorowych przypraw, sakwami nasion i barwnymi ubraniami sprzedawców. Największe wrażenie ze wszystkich zrobił na mnie uliczny targ w Phnom Penh - stolicy Kambodży. Mimo, że minęło już kilka ładnych lat, odkąd tam byłem, wciąż wspominam jego gwar, zapach i kolory.









środa, 24 maja 2017

Ateny - Plaka wieczorową porą

Jeśli będziecie kiedys w Atenach, musicie się wybrać do Plaki. Ta dzielnica, u podnóża Akropolu, jest obowiązkowym punktem programu zwiedzania stolicy Grecji. Najlepiej dotrzeć tu wieczorem, gdy promienie zachodzącego słońca klimatycznie oświetlają okoliczne budynki. Plątanina wąskich, stromych uliczek, ślepych zaułków oraz górujący nad nimi Akropol, tworzą niezapomniany klimat.


Małe bistra i restauracyjki zajmują dużą część terenu i właściwie w każdym miejscu można gdzieś przysiąść i zjeść coś z wspaniałej greckiej kuchni. My zdecydowalismy się na moussakę, która była tak wspaniała, że wróciliśmy w to samo miejsce kolejngo dnia. Wtedy gospodarz przywitał nas z wielkim uśmiechem - pamiętał nas -  znalazł nam najlepsze mozliwe miejsce na szczycie stromej uliczki. Mielismy piękny widok na rozświetlone stoliki, lampki i mury, oświetlone ostatnimi promieniami zachodzącego slońca. Na koniec kilkukrotnie nam dziękował, że wróciliśmy i życzył spokojnego powrotu do Polski. Wspaniałe miejsce i wspaniali, serdeczni i otwarci ludzie, a to wszystko w towarzystwie wyborowego jedzenia. Tego miejsca nie można ominąć.



poniedziałek, 22 maja 2017

Jak w szwajcarskim zegarku.

Mówi się często, że coś działa, jak szwajcarski zegarek. Wiecie, co? Spokojnie można by mówić, że jak szwajcarski pociąg / tramwaj / śmieciarka / budka z kebabem / wstaw dowolne/.

Dosłownie wszystko w tym kraju działa. Jest czysto, spokojnie, poukładanie i w absolutnym porządku. Ale czy nie ma w tym wszystkim przesady?

Słyszałem różne historie -  o mandatach za prędkość, bo pasażer zgłosił, że kierowca jechał za szybko, o tym, że w niedzielę, nie można suszyć prania, ani kosić trawy, czy myć samochodu.

Byłem w Szwajcarii kilka razy, ale chyba nigdy na tyle długo, żeby zauważyć coś niedogodnego. Może poza zakazem handlu w niedzielę, do którego w Polsce nie jesteśmy przyzwyczajeni.

Jedno jednak zawsze zwraca moją uwagę. Ludzie, przynajmniej na pierwszy rzut oka, są jacyś tacy bardziej szczęśliwi, uśmiechnięci i serdeczni. Czy to dlatego, że dużo zarabiają? Pewnie tak. Ale na pewno nie tylko dlatego. Czy mam takie wrażenie, bo Polacy są narodem smutasów? Może. Z całą pewnością jednak idąc sobie ulicą i patrząc na ludzi, czuje się, że Szwajcaria jest państwem, w którym ludziom dobrze się żyje. A do tego jest przepiękna!




niedziela, 21 maja 2017

Boeing 747 Jumbo Jet proszę państwa!

Lubicie samoloty?
Ja bardzo. Zawsze jeśli w miejscu, które odwiedzam jest coś w rodzaju muzeum lotnictwa, jest to obowiązkowy punkt programu zwiedzania.
Zazwyczaj stoją tam stare samoloty, małe awionetki, silniki, repliki kabin i inne tego typu rzeczy.
Jest jednak takie miejsce, kilkanaście kilometrów od Amsterdamu - Aviodrome, w którym z boku, nawet niespecjalnie jakoś wyeksponowany ani nie rozreklamowany stoi KLMowski JumboJet.

Można sobie do niego wejść, zobaczyć kokpit, całe wnętrze, pokład cargo. Totalnie nas to zmiotło z nóg. Marzyliśmy o zdjęciach w silniku, ale z przyzwyczajenia, byliśmy pewni, że nie można się tam wspinać, ani specjalnie dotykać, bo zazwyczaj w takich miejscach obowiązuje polityka "niedotykania". Chęć była jednak tak wielka, że postanowiliśmy zapytać. I co? I pan powiedział, że możemy robić, co chcemy, jeśli tylko uda nam się tam wejść. Warto pytać! :)
Wejść do gondoli silnika nie jest  łatwo i wymagało to sporo krzepy w nas obu, żeby jeden drugiemu pomógł. No, ale my nie damy rady? Damy! a wrażenia niezapomniane!


sobota, 20 maja 2017

Gdzie te plaże?

Jeśli kiedykolwiek ktoś mnie zapyta, gdzie są najpiękniejsze plaże, zawsze, bez zastanowienia, odpowiem, że nad polskim morzem.
I nie chodzi tu o jakiś ślepy patriotyzm. Naprawdę, ciężko jest gdziekolwiek znaleźć tak szerokie piaszczyste połacie, wysokie wydmy i piasek który nie jest burym, brudnym pyłem. Myślę, że gdyby tylko podłoga nad Bałtykiem była lepsza, pewniejsza i sezon byłby dłuższy, to z całą pewnością cały świat zachwycałby się Sopotem, Łebą i Kołobrzegiem.

Ale, czy gdzieś na świecie można znaleźć coś podobnego? Czy jet takie miejsce, gdzie plaża nie jest ograniczona ruchliwą ulicą i otaczają ją piaskowe wydmy? Tak!

Północna część Fuerteventury, jednej z Wysp Kanaryjskich i plaże w Parque Natural Corralejo!
Nie dość, że właściwie zawsze świeci tu słońce, to plaże, w najszerszych miejscach, sięgają kilometra, a ograniczają je tylko niewysokie piaszczyste wydmy - są takie miejsca, że w zasięgu wzroku nie widać niczego innego niż złoty piasek. Jeśli dodamy do tego wspaniały lazur Oceanu Atlantyckiego, to poczujemy się, jak w raju.


środa, 17 maja 2017

Wizytówka Wietnamu - Halong - Zatoka Lądującego Smoka

Legendarna wietnamska zatoka, wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO, odkąd pamiętam była na liście moich podróżniczych marzeń.

Wiecie jak powstała? Według Wietnamczyków, kiedy bronili się przed najeźdźcami, Bogowie zesłali na pomoc smoki, które, uwaga uwaga, pluły sporą ilością pereł, które to w kontakcie z wodą, zamieniały się w skały. W ten sposób powstały wystające z morza wapienne giganty, które stały się naturalną linią obronną przed najazdami od strony morza. Strasznie lubię takie legendy! Aha, żeby nie było, smoki nadal tam mieszkają i ukrywają się w licznych grotach i jaskiniach! :)

Obrośnięte zielenią skały, mnóstwo pięknych zatoczek, jaskiń i niesamowita zieleń wody. To w skrócie HaLong Bay. Nie jest to jedyne miejsce na świecie, które w ten sposób wygląda, ale jest chyba jednym z najbardziej rozpoznawalnych i największych skupisk tego typu skalnych formacji. Jeśli tylko ktoś planuje wycieczkę do Wietnamu musi tu wpaść. Nam udało się spędzić 2 dni na łodzi, pływającej pomiędzy skałami - pływaliśmy na kajakach, kąpaliśmy się przy zachodzącym słońcu i jak dzieciaki godzinami skakaliśmy z łodzi do wody. Niezapomniana przygoda.

Ha Long znajduje się na północy Wietnamu. Jeśli ktoś chciałby się tu dostać z Polski, to nie jest to aż tak bardzo skomplikowane, ponieważ można złapać loty bezpośrednio z Warszawy do Hanoi, a stamtąd to już tylko kilkadziesiąt kilometrów autobusem. Jeśli macie więcej czasu warto pokonać drogę wybrzeżem z Hanoi aż na południe do Sajgonu, zatrzymując się w kilku miejscach po drodze. Całe wybrzeże jest bardzo zróżnicowane, zachwycające i zdecydowanie warte odwiedzenia.







poniedziałek, 15 maja 2017

Piękne plaże, słońce i kierownica po prawej stronie - czyli co przeżyjesz na Cyprze!

Kilka dni temu wróciłem z Cypru.
Moja przyjaciółka organizowała na wyspie wesele, więc przy okazji postanowiliśmy spędzić tam kilka dni i zrobić sobie małe wakacje. Wprawdzie zaraz po powrocie złapała mnie choroba, ale odpoczynek był niesamowity. Warto raz na jakiś czas zafundować sobie mały odpoczynek w ciepłym miejscu, tym bardziej, jeśli w kraju wiosna nie chce przyjść :)


Znajdziecie tu mały opis kilku rzeczy które warto wiedzieć, a na końcu krótkie podsumowanie najważniejszych informacji i przykładowe ceny.

Przed wyjazdem zaplanowaliśmy jak dotrzeć, gdzie spać, ile to będzie kosztowało i co chcielibyśmy na miejscu zobaczyć.
Samo wesele odbywało się w Larnace, w pięknym miejscu tuż nad brzegiem morza. Dlatego wybór noclegu padł również na Larnakę. Udało się znaleźć bardzo fajne i stosunkowo niedrogie AirBnB z dużym tarasem. Dzięki lokalizacji na 5. piętrze mieliśmy też wspaniały widok na morze.

Wesele w takim miejscu <3 dzieki Ania i Nick! :)

Postanowiliśmy też, że na jeden dzień wypożyczymy auto i przejedziemy południem wyspy odwiedzając kilka ciekawych miejsc i plaż. I na tym stanęły przygotowania - państwo europejskie, więc nic nie sprawdziliśmy, z założyłem, że wszystko będzie ok. I to był pierwszy błąd.

Wieczorem, przed dniem w którym mieliśmy lecieć, zorientowaliśmy się, że na Cyprze nie używa się standardowych (takich jak w Polsce) wtyczek, tylko takich jak w UK. W sporym pośpiechu w drodze na lotnisko, kupiliśmy przełączkę i ze spokojem ducha i poczuciem, że już nic nie może mnie zaskoczyć udaliśmy się na lotnisko.



Wybraliśmy lot z Katowic, żeby polecieć prosto do Larnaki. Na miejscu złapaliśmy autobus i po kilkudziesięciu minutach powitało nas już centrum miasta.
A co po drodze? Jak piorun z nieba, spadło kolejne objawienie. Ruch lewostronny. Niby wiedziałem, że tak jest i generalnie nie było jakiegoś zaskoczenia, ale dopiero potem przypomniało nam się, że przecież chcemy wypożyczyć samochód. A co za tym idzie? To, że będzie trzeba prowadzić po złej stronie! Nie wiem jak to możliwe że te dwa fakty wcześniej w mojej głowie się nie połączyły. Totalnie coś nie zaiskrzyło. Przez chwilę zastanawiałem się, czy nie zrezygnować z pomysłu na zwiedzanie samochodem. Ale postanowiliśmy nie dać za wygraną.
Jazda po lewej stronie nie jest aż taka straszna, jak się może na początku wydawać, ale wymaga sporego skupienia. Dobrze, że było nas w samochodzie dwóch, i cały czas się nawzajem pilnowaliśmy. Najdziwniejsze było chyba zmienianie biegów lewą ręką, bo automatycznie mózg chce to robić prawą, która za każdym razem ląduje na drzwiach :)
Kilka razy zdarzyło mi się wyjechać pod prąd, ale na szczęście nikt nie jechał z naprzeciwka. Po kilkudziesięciu minutach robi się łatwiej :)

Na początku ruszyliśmy na wschód wyspy i do Cavo Greco - piękny skalisty cypel na południowym wschodzie wyspy, otoczony wspaniałą, lazurową wodą. Potem kilka minut spaceru po turystycznym Agia Napa i zaplanowany odpoczynek na pięknej Nissi Beach.

Cavo Greco
Ta plaża zrobiła na nas takie wrażenie, że cała reszta naszego planu wypadła z harmonogramu. Larnaka jest wprawdzie fajnym miastem, ale plaża jest dość mocno gliniasta i niezbyt piękna. Nissi Beach, oddalona od Larnaki o 40 km, kusi wspaniałym piaskiem, lazurową wodą i wspaniałymi widokami. Spodobała nam się tak bardzo, że zostaliśmy na niej do późnego popołudnia. Kilka godzin dało nam taki odpoczynek o jakim marzyliśmy.

Nissi Beach
Ale, żeby być fair w stosunku do plaż Larnaki, trzeba wspomnieć o czymś co bardzo spodoba się fanom awiacji. Mianowicie o Mckenzie beach - położonej tuż przy płocie lotniska z wspaniałym widokiem na samoloty podchodzące do lądowania. Jeśli ktoś lubi takie widoki, to zdecydowanie polecam bo ja mógłbym godzinami leżeć na słońcu i patrzeć na kolejne lądowania. :)



Praktyczne info:
- długość lotu KTW - LCA - ok. 3 godziny
- wtyczki - typ G, taki jak w UK
- ruch - lewostronny :)
- cena biletu z lotniska do centrum Larnaki -  2,5 EUR
- cena taksówki z lotniska do centrum Larnaki - 15 EUR
- wypożyczenie samochodu na jeden dzień (z ubezpieczeniem) - 60 EUR
- obiad dla dwóch osób w lokalnej tawernie (z piwkiem :)) - ok. 25-30 EUR
- najlepsze plaże - okolice Protaras na wschodzie wyspy.
- warto zobaczyć (południe wyspy)  - Agia Napa, Nissi Beach, Cavo Greco, Paphos,

środa, 19 kwietnia 2017

Szczęśliwi czasu nie liczą, czyli dlaczego warto zobaczyć Aeginę.

Szczęśliwi czasu nie liczą?
Dokładnie tak. Tak właśnie jest na Aeginie - małej wyspie niedaleko Aten.

Wystarczy kilkanaście Euro i godzinna podróż promem, żeby znaleźć się w innej czasoprzestrzeni, dość mocno odmiennej od głośnych i zabieganych (trochę też brudnych) ulic Aten.
Mam wrażenie, że tutaj czas nie istnieje. Pojęcie pracy chyba też nie, a przynajmniej nie takiej korporoboty, jaką ja mam na co dzień :) W każdej knajpce siedzą uśmiechnięci, opaleni, odpoczywający ludzie. Nie ma tłumu turystów, a każdy mijany człowiek obdarza nas szczerym uśmiechem.
Nie można zapomnieć też o całkiem przyjemnym porcie, wszechobecnych wspaniałych pistacjach i czarującej lazurowej wodzie. No i słońce! Była połowa marca a my momentami uciekaliśmy do cienia, bo w słońcu nie dało się wytrzymać temperatury.
Początkowo, mieliśmy plan zwiedzenia większej części wyspy ale portowe miasteczko tak nas zauroczyło, a knajpki miały tak wspaniałe jedzenie, że w tym błogostanie nie byliśmy w stanie myśleć o ruszeniu dalej i w efekcie właściwie cały dzień przeleciał nam na leniuchowaniu i spokojnych spacerach.
Zobaczcie sami!







środa, 5 kwietnia 2017

Przywitanie wiosny z Zeusem i Moussaką - czyli szybki wypad do Aten.

Grecja na przywitanie wiosny to wspaniały pomysł! I wcale nie chodzi mi tu o spędzenie tygodnia na plaży na Krecie czy innym Rodos. W tym roku wiosnę przywitałem w Atenach. Nie miałem wcześniej okazji odwiedzić kontynentalnej Grecji i bardzo się cieszę, że w końcu się to udało.

Podróż była lekko skomplikowana, ponieważ nie udało nam się znaleźć wystarczająco taniego lotu z Krakowa, więc polecieliśmy z Warszawy, w dodatku z Modlina. Nie ma jednak co narzekać, bo cała podróż w obie strony przebiegła bardzo sprawnie.

Na miejscu byliśmy w czwartek wieczorem. W piątek z rana standardowo, jak chyba każdy turysta pognaliśmy w stronę Akropolu. Po drodze, niedaleko wejścia na teren samego wzgórza jest bardzo przyjemny skalisty punkt widokowy, z którego można podziwiać panoramę całego miasta, a wieczorem całkiem fajny zachód słońca.
Wracając jednak do samego Akropolu, chciałem Wam powiedzieć, że jeśli nie jesteście absolutnymi fanami kolumienek, rzeźb i kamieni pamiętających samego Zeusa, ale jednak chcecie odhaczyć największą atrakcję Aten, to zdecydowanie powinniście kupić podstawowy bilet za 10 Euro, który pozwoli zobaczyć samo wzgórze oraz Teatr Dionizosa na jego zboczu.
Oczywiście możecie kupić bilet i za 30 euro, ale mam wrażenie, że niewiele to zmienia, w szczególności dla standardowego człowieka 'zwiedzacza', który nie ma potrzeby zobaczenia dosłownie każdej ateńskiej kolumny.

Co do innych atrakcji, to najlepiej po prostu spacerować. Interesujące nas centrum Aten nie jest przerażająco duże, a zdecydowaną większość atrakcji turystycznych możemy zobaczyć w ciągu jednego dnia i to właściwie zwiedzając na piechotę. Koniecznie musicie się też udać, do położonej pod stopami akropolu Plaki, w której wąskich uliczkach poukrywane są tradycyjne greckie knajpki serwujące moussakę taką, że nie da się tego opisać słowami!

Prawda jest taka, że  właściwie jeden dzień w samych Atenach, całkowicie wystarcza na poczucie klimatu, dobrego jedzenia i zobaczenie wszystkich najważniejszych atrakcji - toteż, Ateny są idealnym miejscem na weekendowy wypad. Ceny nie są zastraszająco wysokie, ludzie uprzejmi a pogoda niesamowita. Kolejny dzień, postanowiliśmy spędzić trochę poza Aatenami, na jednej z pobliskich wysepek, gdzie czas się całkowicie zatrzymał, ale o tym napiszę już kolejnym razem!
















środa, 8 marca 2017

Tapas! Paella! Sangria! Barcelona!

Pierwszy tydzień marca za nami, w powietrzu czuć już wiosnę.
No... może niekoniecznie dzisiaj, ale weekend był fantastyczny. Powoli czas myśleć o letnich wyjazdach. Udało mi się już kilka najbliższych zaplanować i kalendarz mam obstawiony do mniej więcej połowy sierpnia. Teraz zastanawiam się czy na jesień wystarczy mi urlopu. :)

Ale zanim znów ruszę w drogę, wiosenna aura przypomina mi zeszły październik i czas, który udało mi się spędzić w Hiszpanii. Ostatnio pisałem już trochę o Barcelonie, a przynajmniej o jednej z tamtejszych atrakcji. Dziś chcę znów tam wrócić.

Ciągnie mnie do zimnej sangrii, wspaniałych tapasów, magicznego klimatu i wspaniałych zabytków. Barcelona to zdecydowanie nie tylko Sagrada Familia, która, szczerze mówiąc, nie zrobiła na mnie powalającego wrażenia. Barcelona to całość, każda uliczka, każdy mijany na ulicy człowiek, zapach owoców morza, cudowne oliwki, wspaniała plaża, ciepłe powietrze i  totalny odpoczynek.
Każdemu, kto nie miał okazji, polecam z całego serca! :)