środa, 19 kwietnia 2017

Szczęśliwi czasu nie liczą, czyli dlaczego warto zobaczyć Aeginę.

Szczęśliwi czasu nie liczą?
Dokładnie tak. Tak właśnie jest na Aeginie - małej wyspie niedaleko Aten.

Wystarczy kilkanaście Euro i godzinna podróż promem, żeby znaleźć się w innej czasoprzestrzeni, dość mocno odmiennej od głośnych i zabieganych (trochę też brudnych) ulic Aten.
Mam wrażenie, że tutaj czas nie istnieje. Pojęcie pracy chyba też nie, a przynajmniej nie takiej korporoboty, jaką ja mam na co dzień :) W każdej knajpce siedzą uśmiechnięci, opaleni, odpoczywający ludzie. Nie ma tłumu turystów, a każdy mijany człowiek obdarza nas szczerym uśmiechem.
Nie można zapomnieć też o całkiem przyjemnym porcie, wszechobecnych wspaniałych pistacjach i czarującej lazurowej wodzie. No i słońce! Była połowa marca a my momentami uciekaliśmy do cienia, bo w słońcu nie dało się wytrzymać temperatury.
Początkowo, mieliśmy plan zwiedzenia większej części wyspy ale portowe miasteczko tak nas zauroczyło, a knajpki miały tak wspaniałe jedzenie, że w tym błogostanie nie byliśmy w stanie myśleć o ruszeniu dalej i w efekcie właściwie cały dzień przeleciał nam na leniuchowaniu i spokojnych spacerach.
Zobaczcie sami!







środa, 5 kwietnia 2017

Przywitanie wiosny z Zeusem i Moussaką - czyli szybki wypad do Aten.

Grecja na przywitanie wiosny to wspaniały pomysł! I wcale nie chodzi mi tu o spędzenie tygodnia na plaży na Krecie czy innym Rodos. W tym roku wiosnę przywitałem w Atenach. Nie miałem wcześniej okazji odwiedzić kontynentalnej Grecji i bardzo się cieszę, że w końcu się to udało.

Podróż była lekko skomplikowana, ponieważ nie udało nam się znaleźć wystarczająco taniego lotu z Krakowa, więc polecieliśmy z Warszawy, w dodatku z Modlina. Nie ma jednak co narzekać, bo cała podróż w obie strony przebiegła bardzo sprawnie.

Na miejscu byliśmy w czwartek wieczorem. W piątek z rana standardowo, jak chyba każdy turysta pognaliśmy w stronę Akropolu. Po drodze, niedaleko wejścia na teren samego wzgórza jest bardzo przyjemny skalisty punkt widokowy, z którego można podziwiać panoramę całego miasta, a wieczorem całkiem fajny zachód słońca.
Wracając jednak do samego Akropolu, chciałem Wam powiedzieć, że jeśli nie jesteście absolutnymi fanami kolumienek, rzeźb i kamieni pamiętających samego Zeusa, ale jednak chcecie odhaczyć największą atrakcję Aten, to zdecydowanie powinniście kupić podstawowy bilet za 10 Euro, który pozwoli zobaczyć samo wzgórze oraz Teatr Dionizosa na jego zboczu.
Oczywiście możecie kupić bilet i za 30 euro, ale mam wrażenie, że niewiele to zmienia, w szczególności dla standardowego człowieka 'zwiedzacza', który nie ma potrzeby zobaczenia dosłownie każdej ateńskiej kolumny.

Co do innych atrakcji, to najlepiej po prostu spacerować. Interesujące nas centrum Aten nie jest przerażająco duże, a zdecydowaną większość atrakcji turystycznych możemy zobaczyć w ciągu jednego dnia i to właściwie zwiedzając na piechotę. Koniecznie musicie się też udać, do położonej pod stopami akropolu Plaki, w której wąskich uliczkach poukrywane są tradycyjne greckie knajpki serwujące moussakę taką, że nie da się tego opisać słowami!

Prawda jest taka, że  właściwie jeden dzień w samych Atenach, całkowicie wystarcza na poczucie klimatu, dobrego jedzenia i zobaczenie wszystkich najważniejszych atrakcji - toteż, Ateny są idealnym miejscem na weekendowy wypad. Ceny nie są zastraszająco wysokie, ludzie uprzejmi a pogoda niesamowita. Kolejny dzień, postanowiliśmy spędzić trochę poza Aatenami, na jednej z pobliskich wysepek, gdzie czas się całkowicie zatrzymał, ale o tym napiszę już kolejnym razem!